niedziela, 11 marca 2012

Dimache avec mon petite dejeuner :)



słoneczne ale wietrzne niedzielne przedpołudnie, mały chłopiec śpi, starsza siostra odrabia lekcje?! M pracuje a mnie ogarnęła totalna nie moc
tyle powinnam zrobić - tylko jak jak się tak potwornie nie chce?!



dzisiejsze śniadanie zapachniało mi latem - biały serek ze szczypiorkiem mmmmmmmmm pycha :)


i tulipany jeszcze raz - różowe :)

idę robić obiad, też wiosenno - letni bo z ogórasem - na słodko :)

przemiłej niedzieli Wam życzę
m.

piątek, 9 marca 2012

armagedon z tulipanem w tle ...

armagedon jak nic ...
mały chłopiec z zapaleniem oskrzeli - marudny niejadek i cały mamusi po antybiotyku zaczyna powolutku funkcjonować :) jak zaczyna broić tzn że zdrówko powoli wraca :) mógłby tylko jeszcze apetyt wrócić :) teraz przyszła kolej na mnie :( plecy bolą głowa pęka nos bez potrzeby przepuszczania powietrza - po co?! totalne zejście powietrza ze mnie :O( ... nie cierpię się tak czuć
na pocieszeni mogę w końcu posłuchać radia albo ulubionych płyt bo kupiłam sobie do kuchni radio-cd
cieszę się jak małe dziecko bo u mnie w domu był tylko tv, nie ma dvd, czy kina domowego internetu nie ma normalnego więc słuchanie ulubione stacji francuskiej z www.delicast.com odpada :( a ja lubię jak mi coś gra .. będąc w netto stał sobie taki jeden samiuteńki sprzęcik .. no to zaadoptowałam a co? nawet przez chwilę łudziłam się że może będzie biały - no trudno był jeden czarny miał stać na parapecie ale okazał się za duży :( ale nic najważniejsze że gra
może jak uda mi się kiedyś kupić na parapet do kuchni to ten zabiorę do sypialnie miejsca jest wystarczająco hihihi ..
do czego może służyć robot kuchenny?


wczoraj był dzień kobiet, M na fikimikach , więc umówiłam się z M ciocią którą uwielbiam, jest dobrą ciepłą osóbką z którą jakikolwiek czas rozmowy od minuty do nie skończoności zawsze i tak okazuje się za krótkim :) tak już mamy że nigdy się nagadać nie możemy ;)
postanowiłąam ten dzień uróżowić a co!!!
w ikea zakupiłam różowe serwetki, różowe bieżniki, do kieliszeczków łopatki na ciasto przywiązałam różową kokardkę i ...



uśmiałam się jak ciocia przyszła z naręczem przepięknych tulipanów ... różowych :)


było mi bardzo ale to bardzo przyjemnie nasłuchać się komplementów z urządzenia domq, nie zdążyłam zawiesić karniszy i zasłonek ale to plan na dziś tzn karnisze bo zasłonki do krawcowej muszą trafić na podwinięcie, ja nie mam maszyny a i tak mam dwie lewe więc ledwo guzik przyszywam a co dopiero mówić o reszcie ... zdrówka słonka i uśmiechu Wam życzę

poniedziałek, 5 marca 2012

buuuuuuuuu a miało być tak fajnie ...

w piątek pojechaliśmy do Ikea, karnisze szafka pod tv, lustro do łazienki, oczywiście wyjechaliśmy za późno, wpadłam do TKMAXX ;u dziękując Panu Bogu że mieszkam na wsi z dala od pokus :) jak weszłam do HOME&YUO mój M pomimo spokoju jaki ma przy mnie w takich sklepach na twarzy miał wymalowane BŁAGAM ale nie dam rady dłużej - ale co tu mówić - jak człowiek spuszczony ze smyczy jak pies nie wie co by chciał - no może i wie tylko musi użyć tzw rozsądku którego mi najczęściej brak - ale miałam szczęście bo .. przy zakupie wielkanocnego wianka dostałam spory rabat więc i kurki się znalazły w torbie :)
mały marudny duży właściwie też więc zdążyłam z sis dać sobie buziaka mówiąc że zajedziemy na kawkę ;) tak dawno się nie widziałyśmy tak bardzo chciałam się zobaczyć z Mimi...
szybko do Ikea - nie miałam czasu na to żeby sobie tak po prostu połazić zainspirować się na nowo, tylko to co trzeba, kątem oka widziane werandowo-balkonow-ogrodowe cudeńka .. wzdychanie
mały coraz bardziej zniecierpliwiony, duży blady czas do domu :(
dobrze że przy kasie miałam dużo radości bo pani zaakcepotała podany numer ikea familly i .. było taniej na 5 setnych sekundy do sis , nawet Mimi nie widziałam :(
ale nie wchodziliśmy rodzinnie bo chłopiec mógłby zarazić Mimi a kto wie czy M tez nie zarażał
do domq ... droga niby krótka ale długa
w sobotę mieliśmy pojechać do taty M który miał urodziny !! plany były .. i na tym sie skończyło, M chory, nie pojechał na trening !!! mały chory wiszący na mnie masakra .. ale nic miałam w planach ciasto urodzinowe i mufiny i to zrobiłam zapakowałam przewiązałam kokardkę i zwiozłam ... potem z jęzorem do pasa zakupy, bo nie wiadomo jak sobie radzą w domq .. wieczorem miało być miło zajechały Maszenki i Ania ... i co ?! no i sobie nie posiedziałam i nie pogadałam bo mały marudny do granic możliwości do tego przeokropny kaszel a mnie od razu serducho boli jak coś dzieciom jest :(
niedziela z chłopcem przyklejonym bez kleju do mnie ..
i taki to miał być fajny weekend radosny wiosenny ... a wyszedł do d ...
wiem że będą następne ale szkoda mi tego .....



miłego tygodnia Wam życzę , mam nadzieję że mnie nic nie dopadnie :)