poniedziałek, 17 września 2012

MAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Od bardzo ale to bardzo dawna czytam blog Mimi , połączyła nas miłość do Paryża, sposób w jaki pisze, zdjęcia które robi są przepiękne . Mimi napisała swoja pierwszą książkę !!
Jestem pod jej ogromnym urokiem - jeśli będziecie miały możliwość przeczytania, obejrzenia (zdjęcia są  wyśmienite) POLECAM !!!



poprosiłam mojego małego chłopca żeby pokazał jak mama się ucieszyła z przesyłki !!!! zrobił to doskonale :) oczywiście przy okazji musiał jako PIERWSZY zobaczyć co ta mama dostała i dlaczego tak się cieszy ?!


bardzo się cieszę że Ją mam :) 


mam z osobistą dedykacja Mimi :) yupiiii ........


w dalszym ciągu cudnego poniedziałku :)
M.



się narobiło się :)

wracam małymi kroczkami bo jak bym chciała wielkimi to pewnie bym się wyrżnęła jak nic ...
kilka zmian jak nazwa bloga - takie życie nie każdy jest fajny :(

a teraz po kolei żeby nie pogubić się

mały chłopiec rozpoczął 3 tydzień w przedszkolu - każdy ranek jest taki sam - buczenie do granic możliwości i kombinactwo na wszelkie sposoby .... mistrz wymyślania z niego rośnie !!
duża zdążyła już być "chora" - ja chyba też tyle że bez leżenia bo na to nie ma czasu :(

mgły nad jeziornym niczym z filmu






wczorajsza niedzielka była z kawą na tarasie w słonku - dzieci były wyjątkowo cicho a my z M w tej błogiej ciszy z uśmiechem zatęskniliśmy za latem które wielkimi krokami odchodzi .......


w sierpniu miałam malutki wyjazd do Wiesloch - ładne Niemieckie miasteczko ....... w którym pomysł na kupowanie kwiatów ogrodowych mnie powalił, zastanawiałam się na ile i czy w ogóle sprawdziłoby się to w PL .. przyznam się Wam że nie sądzę - chyba Nam nie wierzę :(
przy pomarańczowej kasie wisiały małe nożyki którymi ścinało się wybrane kwiaty, a pieniążki wrzucało się do pomarańczowej beczki-kasy :)




pogoda nam dopisała wyjątkowo, naspacerowałam się za wszystkie czasy - ale było naprawdę sympatycznie, mimo że M pracował do późna :(










Jedyne czego żałuję że tak mało mieliśmy z M czasu na pooglądanie, bo oboje bardzo o lubimy :)
Jak tyko pojawi się następna okazja chętnie się tam  wybiorę bo .. kilka rzeczy nie zdążyłam kupić :)

przemiłego poniedziałku Wam życzę i cieszę się ze tu zaglądacie :)
M.



poniedziałek, 3 września 2012

800 kilometrów od domq ...

Ponieważ M był na delegacji w Wiesloch (południowy-zachód Niemiec) postanowiłam na kilka dni oderwać się od domq :) był to wyjazd na "wariackich papierach" , duża dziewczynka została u ukochanych  dziadków bo jak stwierdziła - co ja tam będę robić?! 

Gimnazjalistka ze swoimi planami :)

Wiesloch - tam mieści się oddział firmy dla której M pracuje, to miasteczko z serii czysto miło i przyjemnie, rano śniadanko potem M do pracki jak mawia mały chłopiec a my tzn ja i chłopiec na spacer, place zabaw, wierze kościołów z dzwonami, jednostka straży pożarnej - codzienny rytuał :)
mała drzemka, obiad z tatą (pora lunch'u) kilka sklepów wieczór ...
Mała regeneracja - za mała ale ... lepiej tak niż nic :)






Chłopiec w swoim żywiole !!
Dzisiaj wielki dzień 

PIERWSZY DZIEŃ W PRZEDSZKOLU !!!!!

Mój poranny ból żołądka , bolące serce zostawionego dziecka w przedszkolu .... to dzisiaj - a co to będzie jutro ?????????? Wolę nie myśleć !!!!


Ojejejejejeeeee - córcia poszła do gimnazjum - trzymajcie za mnie kciuki żebym nie oszalała !!!!

ps . będzie o śmieciowych zdobyczach i zdobyczach Wieslochowych :)
do Was już pozaglądałam - nadrabiam czas ...................

buziaki